sobota, 7 kwietnia 2012

KoL

Długo mnie tutaj nie było, więc bez zbędnych wstępów zabieram się do pisania. 

Kings of Leon jest jednym z tych zespołów, które bezsprzecznie kojarzą mi się z czasami kończącego się właśnie liceum. Wszystko zaczęło się cztery lata temu, kiedy skacząc po kanałach muzycznych trafiłem na wywiad z zespołem na temat ich najnowszej płyty. Usłyszałem Use Somebody i od tamtej chwili chciałem więcej. Następnego dnia podzieliłem się moim najnowszym odkryciem z Kefasem i zaczęła się wspólna muzyczna radocha. Kilka miesięcy później wspólnie udaliśmy się na gdyńskiego Openera gdzie headlinerem byli właśnie Kings of Leon. Z perspektywy prawie trzech lat i wielu wspaniałych koncertów mogę szczerzę powiedzieć, że tamten wieczór był jednym z tych wyjątkowych i niezapomnianych. Takim kiedy jest się zachrypniętym od śpiewania, mokrym od potu tysiąca ludzi, głodnym, spragnionym, ale mimo wszystko mega szczęśliwym.

Zespół został założony przez trzech braci i kuzyna w Nashville, które nazywane jest Muzycznym miastem. Dzięki temu w ich muzyce obecne są wpływy country i southern rocka.
Only by the night jest czwartym albumem tej formacji. W zamierzeniu twórców miał odwoływać się do brzmienia Radiohead. Po wysłuchaniu wcześniejszych nagrań zespołu mogę przyznać, że panowie na tej płycie grają zupełnie inaczej niż wcześniej.

Na album składa się dwanaście bardzo dobrych utworów. W dzisiejszych czasach bardzo trudno trafić na tak dojrzały, spójny, dopracowany brzmieniowo i tekstowo materiał. Komercyjny sukces albumu bez wątpienia zbudowały dwie piosenki: Use Somebody i Sex on Fire. Nie ukrywam, że po jakimś czasie zaczęły mnie już męczyć i dopiero po długiej przerwie mogę docenić je w pełni. Jeśli chodzi o moje osobiste zapatrywania, to chciałbym napisać o 17. Prawdziwa piosenka zbójecka, która towarzyszyła mi przy okazji wszystkich licealnych miłości. Na zakończenie Be Somebody, które stało się dla mnie najlepszym utworem tej amerykańskiej formacji. To dzięki rozbudowanej sekcji rytmicznej, na której zbudowana jest cała piosenka. Prawie zapomniałbym wspomnieć o niepowtarzalnym wokalu Caleba Followilla, który tworzy całą niesamowitość na Only by the Night. 

Szczerze polecam całą twórczość Kings of Leon, a szczególnie ich najnowszy album Come Around Sundown.