Chciałbym się przyznać do kilkuletniego romansu z muzyką Led Zeppelin. Wszystko zaczęło się od Stairway to Heaven. Wielkiego utworu, który jest tak piękny, że nie potrafię znaleźć słów by go opisać. Warto wspomnieć, że jest jedną z najczęściej zamawianych piosenek w stacjach radiowych. Dodatkowo jego legendę buduje to, że nigdy nie został wydany na singlu. Muzyka Led Zeppelin wzbudza we mnie wiele skrajnych emocji. Od płaczu do euforii. Jest idealna, bo dużo ode mnie nie wymaga i przy tym daje maksimum przyjemności. Nigdy nie zapomnę znalezienia winyla z Physical Graffiti w pewnym moskiewskim mieszkaniu. To był najlepszy relaks jaki mogłem sobie wymarzyć.Ostatnio bardzo często słucham albumu Led Zeppelin III i chciałbym o nim trochę opowiedzieć. Po wielkich trasach koncertowych zespół postanowił zaszyć się w walijskiej wiosce Bron-Yr-Aur i stworzyć coś odmiennego niż bijąca rekordy popularności ''dwójka''. Na płytę składa się 10 utworów. Mamy tutaj trochę hard-rocka i muzyki akustycznej z widocznymi wpływami folku i muzyki celtyckiej.
No i zaczynamy od mocnego uderzenia w Immigrant Song. Zawodzący krzyk Planta i opowieść o wikingach płynących na swoje wyprawy. To z tej piosenki wzięło się nowe określenie na zespół: Młot bogów. Później mamy bardzo przyjemne akustyczne Friends, które jednak nie porywa. Kolejnym utworem jest Celebration day z hipnotyzującą gitarą i naprawdę świetnym tekstem. Teraz wypada ściągnąć czapki z głów, bo zaczyna się Since I've Been Loving You. Wspaniała bluesowa gitara Jimmy'ego, klawisze Johna i przejmujący śpiew Roberta. Według mnie to najlepsza piosenka tej płyty. Traktuje ją bardzo osobiście i często jej słucham (nawet próbuje naśladować wokal). Prawdziwe ukojenie dla zbolałej duszy. Po chwili wraz z Out On The Tiles przenosimy się na inny biegun. Hard-rock i opowieść o tym jak spełniona miłość potrafi napędzać człowieka. Następnie przerzucamy płytę na drugą stronę, która jest w całości akustyczna. Pierwszym utworem jest piosenka ludowa Gallows Pole, w której widać folkowe i celtyckie inspiracje. Słychać w niej wyróżniające się partię banjo i mandoliny. Tangerine, Tangerine, Living reflection from a dream; I was her love, she was my queen, and now the thousand years between. Jest to refren pochodzący z kolejnego utworu: Tangerine. Baza pochodzi jeszcze z czasów gry Jimmy'ego w The Yardbirds. Piosenka o utraconej miłości i nieśmiertelnej nadziei. Polecam zamknąć oczy i wsłuchać się. Ósmym utworem płyty jest spokojne That's The Way. Idealne do maturalnej nauki. Nazwa kolejnego nawiązuje do miejsca powstania albumu. Jest to Bron-Y-Aur Stomp, który szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych piosenek Led Zeppelin. Wyjątkowo dynamiczny i żywy utwór. Album zamyka Hats Off To Roy Harper, które jest hołdem dla Roya Harpera (brytyjskiego muzyka folkowego). Psychodeliczny slide Jimmy'ego Page'a i zniekształcony wokal Roberta Planta kończą ''trójkę" w efektowny sposób.
Według mnie Led Zeppelin III jest dobry na każdy czas. Na gorsze i lepsze chwilę. Jest świadectwem kunsztu muzyków niestety nieistniejącego już Led Zeppelin. Mam nadzieje, że panowie jeszcze zejdą się na kilka koncertów.
"stacjach radiowych", a nie "stacjach radiowym"
OdpowiedzUsuń