poniedziałek, 5 marca 2012

Why Pink Floyd?

Kilka miesięcy temu usłyszałem o najnowszej kampanii wydawniczej Pink Floyd pod nazwą Why Pink Floyd? Obejmuje ona dotychczas niepublikowane archiwalne utwory, zestawy kolekcjonerskie oraz wszystkie zremasterowane nagrania studyjne. Od razu chciałem mieć wszystko, ale niestety całość zamyka się w niebagatelnej sumce.

Dlaczego Pink Floyd? Napiszę szczerze, że nigdy nie zastanawiałem się nad odpowiedzią na to pytanie. Obecność ich muzyki w moim życiu stała się swego rodzaju dogmatem. Czymś co było, jest i będzie mi towarzyszyć do końca. Moja przygoda z Pink Floyd rozpoczęła się już w podstawówce. Wtedy jeszcze nieświadomie znalazłem się na początku wielkiej muzycznej podróży. Z roku na rok rozumiałem coraz więcej z tekstów i przesłania utworów. No i zaczęło się!

Dzięki ich muzyce dowiedziałem się czym jest psychodeliczny rock i jakie miał początki. Syd Barrett był dla mnie przestrogą przed szukaniem wyższych stanów świadomości. Później zatopiłem się w tajemniczej i sennej atmosferze, gdzie wolno rozwijające się linie melodyczne sprawiały, że wokal stawał się zbędny. Dowiedziałem się jak daleko można posunąć się w eksperymentowaniu z muzyką. Zjadłem z Alanem psychodeliczne śniadanie i pochyliłem czoło przed wielkością Atom Heart Mother Suite. Odkryłem piękno morskich pejzaży i wzleciałem jak albatros. Zobaczyłem surowe piękno wymarłego miasta wraz z ekipą francuskiej telewizji. Przeniosłem się na ciemną stronę księżyca, aby dowiedzieć się, że w rzeczywistości cały jest ciemny. Razem z muzykami tęskniłem za kimś, kto się zatracił. Chciałem, aby ta osoba była przy mnie. Floydzi pokazali mi, że ludzie są jak psy, świnie i owce. Mur budowany przez Pinka stawał się powoli moim własnym. Nigdy nie miałem odwagi, aby zrobić ostatnie cięcie. Nauczyłem się latać i zawsze żyłem wielkimi nadziejami.

Twórczość Pink Floyd bez wątpienia wpłynęła na moje życie. Uważam nawet, że wykształciła we mnie dużo wrażliwości. Próżno w niej szukać optymizmu czy radości (chociaż są wyjątki). W trudnych chwilach bywa dla mnie wielkim pocieszeniem. Zawsze chciałem się dzielić moją miłością do ich muzyki i wydaje mi się, że kogoś już tym zaraziłem.



3 komentarze: